Ciemnowłosa dziewczyna uniosła swoje powieki do góry. Poczuła jej ulubiony zapach i przybliżyła twarz. Dopiero po chwili zorientowała się, że leży w czyichś ramionach. Podniosła głowę i zarumieniła się.
- Y-Yato?! Co ja...
- Ćśś, bądź cicho, Hiyori. Jest już późno. Za hałas możemy ponieść konsekwencje. Po prostu idź spać. - odpowiedział jej szeptem i położył jej głowę na swoich kolanach.
Hiyori rozejrzała się. Siedzieli na chodniku przed jakimś blokiem. Wybałuszyła oczy i szeptem zapytała.
- Co my tu robimy? Gdzie Yukine?
- Jesteśmy daleko od twojego domu, nie pamiętasz? Pojechałaś z nami do tego wspaniałego Ogrodu Botanicznego. Zawsze o tym marzyłaś. Może miałaś uczulenie na jakąś roślinę, bo zrobiłaś się czerwona i po chwili zasnęłaś... Przyniosłem cię tutaj. Yukine poszedł trochę dalej, nie martw się, nic mu nie jest. A teraz... - zdjął swoją bluzę i okrył nią dziewczynę. - Idź spać. Będziesz zmęczona. Musimy wracać z samego rana.
Iki zarumieniła się. Oczy migotały jej ze wstydu.
- M-mam... Mam spać... Na twoich kolanach? - jej źrenice zwężyły się.
- Jeśli wolisz na betonie to proszę bardzo...
- Ja... Ech... - zaczerwieniła się całkowicie i oburzona położyła głowę na jego kolanach. - Ale mnie nie dotykaj! Bo cię zabiję!
- Spokojnie, nie jestem zboczony...
- A ty? Nie będzie ci zimno?
- A skąd... Ty mnie ogrzewasz...
- GWAAAAH! - krzyknęła. - Zboczeniec! Mówisz jak jakiś pedał!
- Hej, uspokój się. Cicho bądź. Śpij i nie marudź.
Zarumieniona Hiyori westchnęła i co kilka sekund wierciła się i jęczała.
- Coś ty taka niespokojna? - spytał poirytowany Yato.
- Ułóż się no-
Nie skończyła, ponieważ w mgnieniu oka chłopak przytulił ją i postanowił, że usną w takiej właśnie pozycji.
- Tak będzie cieplej i wygodniej. - zamknął oczy i wtulił się w ramię Iki. Dziewczyna zarumieniła się jeszcze bardziej. Miała zacząć ponownie na niego naskakiwać, ale westchnęła, usypiając na jego ramieniu.
Przytrzymywał jej głowę dłonią. Chciał zapewnić jej bezpieczeństwo i ciepło.
Nadeszła szósta rano. Iki poczuła ciepłą dłoń na jej policzku. Otworzyła oczy. Yato uśmiechnął się lekko i trzymając ją w ramionach, pomógł jej wstać.
- Jak się spało? Wszystko ok?
- Tak, wszystko w porządku. Było mi... Ciepło i przyjemnie... Co ja gadam?! Nie wyobrażaj sobie...
- Nie denerwuj się, rozumiem. - złapał ją za rękę i wskazał na plac zabaw. - Yukine spał na placu zabaw. Idziemy po niego i zbieramy się. - spojrzał na nią poważnym wzrokiem. - Może wyskoczysz z ciała, a ja je zaniosę? Nie chcę, byś zgubiła je po drodze.
Dziewczyna tradycyjnie zaczęła się rumienić.
- Uch, przyprawiasz mnie ostatnio o pieczenie twarzy...
- Może za bardzo się denerwujesz. Wyluzuj. Możesz mi zaufać.
Hiyori westchnęła i uśmiechnęła się.
Weszli na terytorium placu zabaw, gdzie czekał na nich Yukine.
- Jesteście! - podbiegł do nich i od razu spojrzał na Hiyori i zaczął krążyć wokół niej.
- Molestował cię? Nie dał ci spać? Używał cię jako poduszkę? Było szaleństwo?
Hiyori zrobiła się czerwona.
- Nic z tych rzeczy! Co ty sobie wyobrażasz?! On tylko... Pomógł mi. Czy możemy wracać?!
- Hiyori, naprawdę zbyt często się denerwujesz. - stwierdził Yato. - Wyskakuj z ciała, zabiorę je.
Dziewczyna natychmiast zmieniła się w ducha z bordowym ogonem, a w tym samym czasie jej ciało legło na ziemii. Yato podniósł je i wyszedł z placu, a zaraz za nim jego przyjaciele. Skacząc po dachach, zmierzali w kierunku domu.
C.D.N
__________________________________________________________________________
Ale wymyśliłam z tym Ogrodem Botanicznym, beznadzieja ;; ale uwielbiam tą parkę. Niedługo pojawi się następna część c:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz