środa, 5 sierpnia 2015

Yato x Hiyori cz 1

Ciemnowłosa dziewczyna uniosła swoje powieki do góry. Poczuła jej ulubiony zapach i przybliżyła twarz. Dopiero po chwili zorientowała się, że leży w czyichś ramionach. Podniosła głowę i zarumieniła się. - Y-Yato?! Co ja... - Ćśś, bądź cicho, Hiyori. Jest już późno. Za hałas możemy ponieść konsekwencje. Po prostu idź spać. - odpowiedział jej szeptem i położył jej głowę na swoich kolanach. Hiyori rozejrzała się. Siedzieli na chodniku przed jakimś blokiem. Wybałuszyła oczy i szeptem zapytała. - Co my tu robimy? Gdzie Yukine? - Jesteśmy daleko od twojego domu, nie pamiętasz? Pojechałaś z nami do tego wspaniałego Ogrodu Botanicznego. Zawsze o tym marzyłaś. Może miałaś uczulenie na jakąś roślinę, bo zrobiłaś się czerwona i po chwili zasnęłaś... Przyniosłem cię tutaj. Yukine poszedł trochę dalej, nie martw się, nic mu nie jest. A teraz... - zdjął swoją bluzę i okrył nią dziewczynę. - Idź spać. Będziesz zmęczona. Musimy wracać z samego rana. Iki zarumieniła się. Oczy migotały jej ze wstydu. - M-mam... Mam spać... Na twoich kolanach? - jej źrenice zwężyły się. - Jeśli wolisz na betonie to proszę bardzo... - Ja... Ech... - zaczerwieniła się całkowicie i oburzona położyła głowę na jego kolanach. - Ale mnie nie dotykaj! Bo cię zabiję! - Spokojnie, nie jestem zboczony... - A ty? Nie będzie ci zimno? - A skąd... Ty mnie ogrzewasz... - GWAAAAH! - krzyknęła. - Zboczeniec! Mówisz jak jakiś pedał! - Hej, uspokój się. Cicho bądź. Śpij i nie marudź. Zarumieniona Hiyori westchnęła i co kilka sekund wierciła się i jęczała. - Coś ty taka niespokojna? - spytał poirytowany Yato. - Ułóż się no- Nie skończyła, ponieważ w mgnieniu oka chłopak przytulił ją i postanowił, że usną w takiej właśnie pozycji. - Tak będzie cieplej i wygodniej. - zamknął oczy i wtulił się w ramię Iki. Dziewczyna zarumieniła się jeszcze bardziej. Miała zacząć ponownie na niego naskakiwać, ale westchnęła, usypiając na jego ramieniu.
Przytrzymywał jej głowę dłonią. Chciał zapewnić jej bezpieczeństwo i ciepło. Nadeszła szósta rano. Iki poczuła ciepłą dłoń na jej policzku. Otworzyła oczy. Yato uśmiechnął się lekko i trzymając ją w ramionach, pomógł jej wstać. - Jak się spało? Wszystko ok? - Tak, wszystko w porządku. Było mi... Ciepło i przyjemnie... Co ja gadam?! Nie wyobrażaj sobie... - Nie denerwuj się, rozumiem. - złapał ją za rękę i wskazał na plac zabaw. - Yukine spał na placu zabaw. Idziemy po niego i zbieramy się. - spojrzał na nią poważnym wzrokiem. - Może wyskoczysz z ciała, a ja je zaniosę? Nie chcę, byś zgubiła je po drodze. Dziewczyna tradycyjnie zaczęła się rumienić. - Uch, przyprawiasz mnie ostatnio o pieczenie twarzy... - Może za bardzo się denerwujesz. Wyluzuj. Możesz mi zaufać. Hiyori westchnęła i uśmiechnęła się. Weszli na terytorium placu zabaw, gdzie czekał na nich Yukine. - Jesteście! - podbiegł do nich i od razu spojrzał na Hiyori i zaczął krążyć wokół niej. - Molestował cię? Nie dał ci spać? Używał cię jako poduszkę? Było szaleństwo? Hiyori zrobiła się czerwona. - Nic z tych rzeczy! Co ty sobie wyobrażasz?! On tylko... Pomógł mi. Czy możemy wracać?! - Hiyori, naprawdę zbyt często się denerwujesz. - stwierdził Yato. - Wyskakuj z ciała, zabiorę je. Dziewczyna natychmiast zmieniła się w ducha z bordowym ogonem, a w tym samym czasie jej ciało legło na ziemii. Yato podniósł je i wyszedł z placu, a zaraz za nim jego przyjaciele. Skacząc po dachach, zmierzali w kierunku domu.
C.D.N
__________________________________________________________________________
Ale wymyśliłam z tym Ogrodem Botanicznym, beznadzieja ;; ale uwielbiam tą parkę. Niedługo pojawi się następna część c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz