To wszystko jest trudne. Zbyt trudne do ogarnięcia. Czego nie zrobisz, zawsze się pieprzy. A jednak warto walczyć o swoje.
Wszystko się zmieniło, odkąd go poznałam. Wszystko. Moje nastawienie do życia, charakter, uczucia. A wraz z tą dobrą stroną... Ta gorsza. Nigdy wcześniej bym nie pomyślała, aby kogoś skrzywdzić. Do czasu...
Do czasu, gdy ktoś stanął mi na drodze.
Wszystko to się zaczęło pierwszego dnia w liceum. Ukończyłam gimnazjum ze średnią 5.0. Miałam wzorowe zachowanie.
Szłam w stronę szkoły. W torbie miałam wszystkie potrzebne książki i przybory. Byłam ciekawa, czy poznam kogoś miłego, czy też nie.
Przekroczyłam bramę liceum. Rozejrzałam się. Nieopodal budynku rosło drzewko kwitnących wiśni. Gdzieś obok umiejscowiona była ławka, a wokoło dużo kwiatów.
Nagle poczułam, jak ktoś popchnął mnie do tyłu. Nie zauważyłam, kto to był. Torba spadła mi z ramienia, a z niej wypadły książki.
W pewnej chwili odwrócił się do mnie jakiś wysoki brunet. Podszedł do mnie i podał mi rękę.
- Nic się nie stało? - lekko się uśmiechnął i pomógł mi w zbieraniu książek z chodnika.
Spojrzałam na niego i lekko się zarumieniłam.
Coś we mnie drgnęło. Uczucie, którego nigdy wcześniej nie miałam okazji poczuć.
- N-nie, wszystko ok. Arigatou. - uśmiechnęłam się i ukłoniłam. - Jestem Ayomi Mikagura, miło mi cię poznać.
Chłopak posłał mi delikatny uśmiech.
- A ja Naito. Fajnie było cię spotkać. A teraz... - spojrzał na zegarek. - Idę na lekcje. Radziłbym ci zrobić to samo. - mrugnął okiem.
- T-taaak, właśnie szłam do środka. - z rumieńcami na twarzy weszłam do środka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz