niedziela, 13 września 2015

Natsukashi no tame no jikan cz 3

- N-naprawdę? - zachichotałem zdenerwowany. Pani Ashitoro patrzyła w moje oczy. Uśmiechnęła się. - Piękny... Naprawdę piękny odcień błękitu... Atroxia miała niemal takie same oczy, jak twoje... Zacząłem dyszeć. - K-ktoo? - szepnąłem. Znowu, znowu miałem wrażenie, jakbym kojarzył coś takiego, choć nic takiego nie pamiętam. Może w poprzednim życiu znałem kogoś takiego? - Synu! - matka wstała z krzesła i uderzyła pięścią w stół. Zacisnąłem zęby. - Prosiłam cię, żebyś... Za-chowywał kulturę. - uspokoiła się i usiadła. Wszyscy na mnie spojrzeli. - Przepraszam. - westchnąłem. - Nic się nie stało. - uśmiechnęła się czarna pani. - A właściwie, wszystko w porządku? Powiedziałam coś nie tak? - Nie, nie! - skłamałem. - Po prostu... Zamyślałem się. Najmocniej panią przepraszam. - pocałowałem jej dłoń. - Spokojnie, nie przepraszaj. Jestem Hachette. Zwracaj się do mnie po imieniu. Po jakimś czasie państwo Ashitoro podziękowali nam za kolację i wrócili do swoich domów. Ja natomiast siedziałem w swoim pokoju i rozmyślałem o tym wszystkim.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak, to też będzie taka krótsza część... Miejmy nadzieję, że na tym nie zakończę. Spodziewajcie się dalszej części.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz